Teksty śmieszne do łez - 80+ klasyk, sucharów i absurdów
Spis treści
Czasem wystarczy dobry kawał, żeby odmienić nastrój całego dnia. Teksty śmieszne do łez to te, które zapadają w pamięć i wracamy do nich, gdy potrzebujemy rozładować napięcie lub po prostu się pośmiać. W tym zbiorze znajdziesz klasyki, które bawią od pokoleń, absurdalne suchary i żarty sytuacyjne, które działają na każdym. Każdy z tych dowcipów ma swoją moc – jedne rozbrajają absurdem, inne sprytną puentą. Przygotuj się na solidną dawkę śmiechu.
Kawały śmieszne do łez
Klasyczne kawały, które przetrwały próbę czasu i wciąż potrafią rozbawić do łez. To zbiór sprawdzonych tekstów, które znają wszyscy, ale zawsze działają.
- Przychodzi Jaś do domu ze szkoły i mówi: "Mamo, dostałem dwóję z matematyki". Mama pyta: "Dlaczego?". Jaś odpowiada: "Bo pani pytała ile jest dwa plus trzy, a ja powiedziałem pięć". "Ale to jest dobrze!" – dziwi się mama. "No właśnie, ale potem pytała ile jest cztery plus jeden".
- Spotykają się dwie blondynki. Jedna mówi: "Wczoraj kupiłam puzzle". "I co, trudne?" – pyta druga. "Strasznie! Na pudełku było napisane od trzech do pięciu lat, a ja zrobiłam w dwa dni".
- Żona krzyczy do męża: "Kochanie, właściciel restauracji powiedział, że jestem najpiękniejszą kobietą, jaką widział!". Mąż spokojnie: "A co zamówiłaś?".
- Dlaczego programiści mylą Halloween z Bożym Narodzeniem? Bo Oct 31 = Dec 25.
- Jaś pyta tatę: "Tato, a ile kosztuje ślub?". "Nie wiem synu, wciąż spłacam".
- Lekarz do pacjenta: "Ma pan bardzo rzadką chorobę, prawdopodobnie się pan z nią urodził". "To jak to możliwe, że dopiero teraz pan ją odkrył?". "Bo dopiero teraz wymyśliłem nazwę".
- Przychodzi facet do lekarza: "Panie doktorze, nikt mnie nie słucha". Lekarz: "Następny!".
- Żona do męża: "Gdybym umarła, ożeniłbyś się ponownie?". "Pewnie tak". "I spałaby w naszym łóżku?". "Pewnie tak". "I używałaby moich kijów golfowych?". "Nie, ona jest leworęczna".
- Spotykają się dwa atomy. Jeden mówi: "Zgubiłem elektron!". "Jesteś pewien?" – pyta drugi. "Tak, jestem pozytywny".
- Kelner do gościa: "Przepraszam, ale w naszej restauracji psy nie są dozwolone". Gość: "Ale to mój pies przewodnik". "Pan jest niewidomy?". "Nie, ale ten pies tak".
- Dlaczego szkielet nie poszedł na imprezę? Bo nie miał z kim.
- Nauczycielka pyta Jasia: "Gdybym powiedziała 'byłam piękna', to jaki to czas?". Jaś: "Przeszły, pani profesor".
- Przychodzi facet do psychiatry i mówi: "Doktorze, myślę że jestem niewidzialny". Psychiatra: "Niestety nie mogę pana teraz przyjąć". "Dlaczego?". "Bo pana nie widzę".
- Co mówi chemik, gdy umiera? Już nie reaguję.
- Przychodzi baba do lekarza i mówi: "Panie doktorze, jak wejdę do sklepu, wszystko chcę kupić". Lekarz: "To normalne, to się nazywa zakupy".
- Siedzi blondynka w autobusie i płacze. Kontroler pyta: "Dlaczego pani płacze?". "Bo nie mam biletu". "To proszę kupić". "Ale wtedy nie będę miała na bilet powrotny".
Kawały śmieszne do łez dla dzieci
Dowcipy dla najmłodszych, które są niewinne, ale skuteczne. Proste puenty i zabawne sytuacje, przy których śmieją się zarówno dzieci, jak i rodzice.
- Co robi żółw na pustyni? Żółwi.
- Jaś do Małgosi: "Wczoraj widziałem pingwina!". "I co robił?". "Pingwinował".
- Dlaczego kurczak przeszedł przez ulicę? Żeby pokazać jeżowi, że się da.
- Co jest białe i stoi w rogu? Ukarany lodówka.
- Puka mama do pokoju Jasia: "Jasiu, wstawaj, już siódma!". Jaś z łóżka: "Ale mama, nas jest tylko pięcioro".
- Co to jest? Stoi na środku pola i krzyczy: "Jestem ogórkiem!"? Szalony pomidor.
- Dlaczego ślimak jest smutny? Bo nie ma domu na kółkach.
- Jaś pyta tatę: "Tato, a czy ryby śpią?". "Tak, ale z otwartymi oczami". "To jak wiemy, że śpią?".
- Co mówi zero do ósemki? Ładny pasek!
- Dlaczego dynia nie gra w karty? Bo ma za dużo nasion i wszystkie rozdaje.
- Siedzi zając na drzewie. Przychodzi wiewiórka: "Co ty tu robisz?". "Odpoczywam". Po chwili przychodzi niedźwiedź i też wchodzi na drzewo. Łamie się gałąź. Zając do wiewiórki: "Widzisz? Zawsze jak się odpocznę, to jakaś wiewiórka musi przyjść".
- Małgosia pyta mamę: "Mamo, a czy marchewka to warzywo?". "Tak, kochanie". "To dlaczego marchewkowy tort to ciasto?".
- Co robi tygrys na dachu? Tygrysuje.
- Dlaczego pirat nie może skończyć alfabetu? Bo zawsze gubi się przy C (morze).
- Jaś do kolegi: "Wiesz, że wczoraj widziałem latającego słonia?". "Naprawdę?!". "Nie, żartowałem".
Rozbawią cię kawały śmieszne do łez
Zbiór tekstów, które gwarantują wybuch śmiechu. Absurdalne sytuacje, zaskakujące puenty i nieprzewidywalne zwroty akcji. Te kawały to prawdziwe perełki humoru.
- Facet przychodzi do sklepu zoologicznego: "Poproszę papugę, która mówi po polsku". Sprzedawca: "Ta tutaj zna polski, angielski i francuski". "Świetnie, biorę". Po tygodniu wraca wściekły: "Ta papuga ani słowa nie powiedziała!". Sprzedawca: "A pan próbował z nią rozmawiać po francusku?".
- Policjant zatrzymuje kierowcę: "Dokumenty proszę". "Jakie dokumenty? To nie mój samochód, ukradłem go. A właściciela zabiłem i schowałem w bagażniku". Policjant wzywa posiłki. Komendant: "Proszę otworzyć bagażnik". W bagażniku nic nie ma. "Dokumenty proszę". Kierowca pokazuje dokumenty, wszystko się zgadza. Komendant: "Przepraszam, mój podwładny twierdził, że ukradł pan samochód i zabił właściciela". Kierowca: "No jasne, a zaraz powie, że jechałem za szybko".
- Spotykają się dwa słonie. Jeden mówi: "Kupiłem sobie komórkę, ale nie mogę jej znaleźć". "A gdzie ją trzymasz?". "W trąbie". "To czemu jej nie słychać?". "Bo mam ją na wibracje".
- Przychodzi facet do baru: "Poproszę piwo". Barman nalewa. "Ile płacę?". "Nic, dzisiaj piwo za darmo". Facet wychodzi, po chwili wraca: "Poproszę piwo". Znowu dostaje za darmo. Tak się dzieje pięć razy. Za szóstym razem barman pyta: "Słuchaj, dlaczego pan wychodzi i wraca?". "Bo na zewnątrz moi kumple czekają, aż pan zacznie kasować".
- Blondynka dzwoni do infolinii: "Dlaczego mój komputer nie działa?". "Proszę opisać problem". "Ekran jest czarny i nic się nie wyświetla". "Czy komputer jest włączony?". "Nie mogę sprawdzić, bo prąd mi wyłączyli". "To jak pani teraz dzwoni?". "Na telefon stacjonarny". "Który też potrzebuje prądu". "Aha".
- Facet siedzi w bibliotece i głośno je chipsy. Bibliotekarka podchodzi: "Proszę pana, to biblioteka!". Facet szeptem: "Przepraszam" i zaczyna cicho jeść chipsy.
- Przychodzi żona do męża: "Kochanie, słyszałam, że w mieście grasuje seryjny kłamca". Mąż: "To nie prawda".
- Dlaczego ninja nie można uwierzyć? Bo zawsze coś ukrywa.
- Siedzą dwie krowy na łące. Jedna mówi: "Muuuu". Druga: "O kurczę, ja też właśnie to chciałam powiedzieć".
- Facet w restauracji: "Kelner, w mojej zupie jest mucha!". Kelner: "Nie może być, szef kuchni użył wszystkie muchy do kotletów".
- Przychodzi informatyk do lekarza: "Panie doktorze, boli mnie, gdy tutaj nacisnę, tutaj też, i tutaj też". Lekarz: "Ma pan złamany palec".
- Żona do męża: "Powiedz mi coś, co sprawi, że poczuję się piękna i inteligentna jednocześnie". Mąż: "Masz niesamowite poczucie humoru".
- Facet przychodzi do optyka: "Czy mogę przymierzyć te okulary?". "Tak, proszę". "Dziękuję, ale wciąż nie widzę żadnej różnicy". "Bo to ja przymierzam".
- Spotykają się dwa kable. Jeden mówi: "Jestem pod napięciem". Drugi: "Luz, ziemniak, wszystko będzie git".
- Dlaczego matematyk boi się liczby 288? Bo to dwa gross (zbyt gross/obrzydliwe).
Żarty które rozśmieszą każdego
Uniwersalne dowcipy, które działają w każdym towarzystwie. Niezależnie od wieku czy poczucia humoru, te teksty mają moc wywołania uśmiechu.
- Żona do męża rano: "Śniło mi się, że kupiłeś mi diamentowy naszyjnik na urodziny. Co to może znaczyć?". Mąż: "Dowiesz się dziś wieczorem". Wieczorem mąż daje żonie prezent. Żona otwiera – to książka "Interpretacja snów".
- Przychodzi facet do fryzjera: "Proszę ostrzyc mnie w ciszy". Fryzjer kiwa głową. Po godzinie: "Skończyłem". Facet: "Wow, pierwszy fryzjer, który nie gadał! Jak pan to robi?". Fryzjer: "Nie umiem rozmawiać językiem migowym".
- Nauczyciel: "Jasiu, wymień mi pięć rzeczy, które zawierają mleko". Jaś: "Ser, masło, jogurt i dwie krowy".
- Siedzi kobieta u lekarza. Lekarz: "Mam dwie wiadomości - dobrą i złą". "Niech pan zacznie od dobrej". "Dobra wiadomość jest taka, że nauka posunęła się znacznie do przodu dzięki pani przypadkowi".
- Co powiedział zen-buddysta do sprzedawcy hot-dogów? Zrób mi jednego ze wszystkim.
- Dlaczego nurek skoczył tyłem do wody? Bo gdyby skoczył przodem, wpadłby do łodzi.
- Facet do kolegi: "Żona powiedziała, że jak nie przestanę zachowywać się jak flaming, to mnie wyrzuci z domu". "I co zrobiłeś?". "Musiałem postawić na swoim".
- Policjant do kierowcy: "Pan wie, z jaką prędkością pan jechał?". "Hm, szybciej niż pan?".
- Przychodzi facet do sklepu muzycznego: "Poproszę gitarę". "Akustyczną czy elektryczną?". "Nieważne, i tak nie umiem grać".
- Co jest gorsze niż robak w jabłku? Pół robaka w jabłku.
- Dlaczego rolnik wbił laptopa w pole? Chciał zainstalować farmę serwerów.
- Jaś do taty: "Tato, a co to jest alkohol?". "Widzisz te cztery drzewa? Jak się wypijesz, widzisz osiem". "Ale tato, tam są tylko dwa drzewa".
- Żona: "Pamiętasz, jak obiecałeś, że nigdy się nie zmienisz?". Mąż: "Tak". "Mogłabyś zacząć".
- Przychodzi klient do restauracji: "To danie smakuje jak guma do żucia". Kelner: "To dobrze, bo pan je gumę do żucia".
- Dlaczego skarpetkę wyrzucono ze szkoły? Bo miała dziurę w CV.
Dowcipy dla dorosłych krótkie wierszyki
Rymowane teksty z przymrużeniem oka, które łączą formę wiersza z dobrze wymierzoną pointą. Krótkie, celne i często z lekkim podtekstem.
- Szedł kowal do kowala, razem kuli przebijali. A teściowa patrzyła i też kuli pragnęła. Ale kuły nie dostała, bo jej kula nie pasała.
- W poniedziałek rano budzik mnie budzi, mówię sobie w duchu - znów ten potwór dźwięczy. Chowam głowę pod poduszkę, może jakoś ucichnie. Lecz telefon też dzwoni - szef pyta, czy wszystko ze mną.
- Dieta to jest cudowna rzecz, można jeść sałatki każdą z trzech. Rano truskawkową, w południe z jaj, a wieczorem z bekonem - i raj.
- Mąż do żony rano rzecze: spokój daj mi, głowa przecież. Żona wtedy uśmiecha się: nie piłeś miodu, piłeś miech.
- Poszedł lekarz na urlop, wrócił po miesiącu w komplecie. Pacjenci pytają: gdzie był pan taki długo? A on na to: w internecie.
- Programista koduje nocą, debuguje o poranku. Gdy go żona pyta co robi, mówi: naprawiam śniadanku blanku.
- Miałem kiedyś gdzieś motywację, była piękna i wielka bardzo. Ale zniknęła gdzieś w poniedziałek, teraz Netflix oglądam marnie.
- Szedłem do sklepu po zakupy, wróciłem z chipsy i piwem. Żona patrzy na to krzywym okiem, pytam: co? przecież zdrowo żyjem.
- Kiedyś byłem młody i zgrabny, biegałem jak dziki koń. Teraz wstaję z kanapy, i już mnie boli słoń.
- Kolega mówi: rzuć palenie, to szkodzi tobie bardzo. Ja na to: rzuć gadanie, bo mi szkodzi marudą.
- Teściowa przyjechała w gości, zostanie tydzień może dwa. Mąż ucieszył się, że przyjechała, ja - że kiedyś odjedzie zna.
- Dietetyk mówi: jedz warzywa, będziesz żył sto lat długo. Ja wolę żyć osiemdziesiąt, ale z pizzą w mig drugą.
- W lodówce świeci światło, gdy otworzysz drzwi na ścieżaj. Pytanie brzmi filozoficzne: świeci, gdy je zamkniesz też?
- Nauczyciel tłumaczy dzieciom, co to jest grawitacja tak. Jaś pyta: a jak było, zanim ją wymyślono wtedy jak?
- Kiedyś miałem dużo włosów, teściową i kredyt w banku. Teraz mam tylko kredyt, więc to chyba postęp ranku.
Dowcipy śmieszne do łez
Na koniec zbiór najlepszych dowcipów, które łączą różne style humoru. Od absurdalnych po sytuacyjne, te teksty to sprawdzone klasyki rozśmieszczania.
- Psychiatra do pacjenta: "Ma pan kompleks niższości". Pacjent: "Nie, ja naprawdę jestem gorszy od innych". "Ale to właśnie jest kompleks niższości!". "To jak to jest - jestem gorszy czy nie?". "Jest pan gorszy w rozumieniu tego kompleksu". "Czyli jestem gorszy?". "Tak, ale nie dlatego, że pan tak myśli". "To dlaczego?". "Bo pyta pan takie pytania".
- Blondynka na lotnisku dostaje do wypełnienia formularz. Przy pytaniu "Płeć?" wpisuje: "Trzy razy w tygodniu". Urzędnik: "Proszę pani, to ma być K czy M". Blondynka: "Och, to zależy od partnera".
- Przychodzi facet do baru: "Daj mi coś mocnego, mam ciężki dzień". Barman podaje mu deska do prasowania.
- Trzech mężczyzn trafia do nieba. Święty Piotr mówi: "Każdy dostanie środek transportu w zależności od tego, jak był wierny żonie". Pierwszy: "Nigdy nie zdradzałem" - dostaje ferrari. Drugi: "Raz tylko" - dostaje toyotę. Trzeci: "Często" - dostaje rower. Po miesiącu facet na ferrari płacze. Inni pytają: "Co ci jest, masz najlepszy samochód!". "Właśnie widziałem swoją żonę na rolkach".
- Lekarz do pacjenta: "Przykro mi, ale zostało panu sześć miesięcy życia". Pacjent: "To niemożliwe! Potrzebuję drugiej opinii!". Lekarz: "No dobrze - jest pan też brzydki".
- Dzwoni facet na policję: "Dzwonię, bo ktoś włamał się do mojego domu i wypił całą whisky!". Policjant: "Zaraz przyjedziemy". Po godzinie facet dzwoni znowu: "Przepraszam, to ja byłem pijany, whisky jest na miejscu, ale ukradli telewizor".
- Żona podczas kłótni: "Wiedziałam, że nie powinnam wychodzić za ciebie! Mama mi mówiła!". Mąż: "To czemu nie posłuchałaś?". "Bo tata powiedział, żebym posłuchała ciebie". "No widzisz, jednak masz mądrego tatę". "Właśnie dlatego on siedzi dwadzieścia lat".
- Przychodzi klient do sklepu odzieżowego: "Przymierzałem te spodnie i rozeszły mi się w kroku". Sprzedawca: "To pana problem". "Nie, to pana problem - teraz nie mam spodni".
- Policjant do kierowcy: "Gdzie się pan tak spieszy?". "Do lekarza". "Jest pan chory?". "Nie, ja jestem lekarz". "A gdzie są pana dokumenty?". "U mnie w gabinecie". "Jak to?". "No nie mam ich przy sobie". "To skąd mam wiedzieć, że pan jest lekarzem?". "Proszę się rozebrać, zbadam pana za darmo".
- Siedzi żaba na liściu i płacze. Podchodzi królik: "Dlaczego płaczesz?". "Bo się źle czuję". "To idź do lekarza". "Nie mogę, boję się, że powie, że mam suchą skórę".
- Przychodzi facet do optyka: "Potrzebuję okularów". "Do czytania czy do widzenia?". "Do czytania, widzę doskonale, ale czytać nie umiem".
- Jaś pyta tatę: "Tato, skąd się biorą dzieci?". Tata zaczyna długie tłumaczenie biologiczne. Jaś przerywa: "Tato, pytałem skąd się biorą, nie jak się je robi. Wiem, że z Krakowa przyjechaliśmy".
- Facet dzwoni do infolinii: "Kupiłem u was komputer i nie działa". "Proszę opisać problem". "Włożyłem dysk z systemem do napędu i nic". "A co pan zrobił dalej?". "Włożyłem drugi, może pierwszy był uszkodzony". "I?". "Teraz nie mogę wyjąć żadnego, bo jest ich tam dwanaście".
- Żona do męża: "Kochanie, sąsiad całuje swoją żonę za każdym razem, gdy wychodzi z domu. Dlaczego ty tak nie robisz?". Mąż: "Ale ja jej prawie nie znam".
- Przychodzi blondynka do sklepu zwrócić puzzle. "Co jest nie tak?" - pyta sprzedawca. "Na pudełku był kogut, a w środku same kawałki".
Dobry kawał to uniwersalny sposób na poprawę humoru i rozładowanie napięcia. Mamy nadzieję, że te teksty sprawiły, że się uśmiechnąłeś i znalazłeś coś dla siebie. Pamiętaj, że humor łączy ludzi i czasem jeden dobry żart potrafi odmienić cały dzień.
